Z praktyki trenera – wstęp

Przystępując do szkolenia na trenera miałam świadomość, że czeka mnie dużo pracy. Teoria metody Ok!Może tak być!?, zasady pracy z ludźmi, kodeks trenera, komunikacja?.sporo wiedzy do przyswojenia. Ten kurs trenerski był jednak inny od wszystkich dotychczasowych z jakimi miałam styczność. Grupa była bardzo kameralna ? dwie osoby: ja i Patrycja Lipińska. Dzięki temu Łukasz mógł nam poświęcić 100% swojej uwagi a my wycisnąć z tego kursu jak najwięcej dla siebie. Druga sprawa to rozpoczynając szkolenie trenerskie miałyśmy wzajemnie robić sobie sesje. Łukasz nie określił jak ma to wyglądać ? ile razy w tygodniu, czy przez Skype, czy osobiście. Wzięłyśmy to sobie mocno do serca 🙂 Same narzuciłyśmy sobie dość ostre tempo ? raz w tygodniu spotykałyśmy się żeby pracować nad naszym „mentalnym oprogramowaniem”, które do tej pory nas nie wspierało.

Z początku byłyśmy bardzo z siebie zadowolone ? w końcu co to dla nas! Załatwimy to raz-dwa! Dziś wiem że cała ta praca, każda minuta i godzina miały swój sens .Dopiero gdy poukładałam to co we mnie, byłam w stanie wyjść do innych aby wspomagać na drodze samorozwoju. Bez przerobienia swojej własnej głowy trudno byłoby mi zrozumieć procesy jakie zachodzą w ludzkim umyśle, trudno byłoby mi pojąć jak przekonania wpływają na życie i jak potrafią kierować naszymi decyzjami.

Pokora! To zawsze powtarzał nam Łukasz. Dopiero po roku pracy na sobą zrozumiałam o co mu chodziło 🙂 Miał rację.

Minął ponad rok jak nadszedł dzień egzaminu. Zdałyśmy go i wyruszyłyśmy w świat dzielić się swoją wiedza i doświadczeniem. Nie zmieniło to jednak faktu, że po dziś dzień spotykamy się raz w tygodniu żeby dalej doskonalić swój warsztat ?..z pokorą 🙂