Wszystko jest w nas

Wszystko jest w nas – miłość, szczęście, radość, złość, agresja, smutek, chęci, niechęci, pragnienia, zmartwienia, odwaga, życzliwość, moc, siła i życie. Cokolwiek przyjdzie Ci jeszcze do głowy – jest w Tobie. Jesteśmy kompletni, każdy z nas ma w sobie wszystko co niezbędne do życia. Więc nie mów, że czegoś Ci brak, że nie potrafisz. Pytanie jest tylko takie – czego chcesz?

Kiedyś pragnęłam miłości i opieki, ponieważ sama sobie nie chciałam tego dać. Łatwiej było mi szukać na zewnątrz niż znaleźć w sobie. Wydawało mi się, że wszystko co ważne przychodzi z zewnątrz. Teraz wiem, że tak nie jest. Wszystko co najważniejsze jest we mnie, w moim wnętrzu. To jaka jestem naprawdę stanowi wartość samą w sobie.

Kiedyś nie rozmawiałam szczerze. Nie mówiłam o swoich potrzebach, pragnieniach, marzeniach, odczuciach. Wydawało mi się, że skoro inni mi doradzają, to pewnie wiedzą coś więcej i wiedzą lepiej. Wierzyłam, że o problemach nie można rozmawiać, bo tylko zawracam komuś głowę, bo to wstyd mówić o trudnych i bolesnych tematach. W mojej głowie kłębiły się całe scenariusze rozmów, które kończyły się tym czego nie chciałam usłyszeć, lub sytuacja, która miała miejsce tylko się pogarszała. Zatem nie było sensu rozmawiać. Prowadziło to tylko do coraz większej frustracji, do życia w wyobrażeniach, do coraz większego bólu, rozpaczy, poczucia niezrozumienia. A jak ktokolwiek miał mnie zrozumieć i wysłuchać jak ja sama siebie nie chciałam zrozumieć i posłuchać? Gdy zaczęłam z uwagą przysłuchiwać się temu co dziej się wewnątrz mnie, obserwować swoje ciało, swoje myśli, gdy zaczęłam rozmawiać sama ze sobą szczerze, gdy stałam się dla siebie najlepszą przyjaciółką i wsparciem okazało się, że potrafię mówić otwarcie do innych. Dziś wiem, że rozmowa ze sobą i z drugim człowiekiem jest najważniejsza. Jest niezbędna do tego aby rozwiązywać problemy, aby  życie było życiem a nie ciągłym umartwianiem się, bólem i frustracją.

Był czas, kiedy warunkowałam swoje szczęście od różnych okoliczności. Gdy zmienię pracę będę szczęśliwa, gdy znajdę faceta będę szczęśliwa, gdy ktoś mnie pokocha będę szczęśliwa. Moje „gdybanie” nigdy się nie kończyło. Zmieniałam pracę, znajdowałam faceta i ktoś mnie kochał – ale ja nadal nie byłam w pełni szczęścia. Dlaczego, czego brakowało? Nie widziałam jednej rzeczy. Dopóki nie ma się w sobie poczucia szczęścia to choćbym i w lotto wygrała to wciąż będę czuła, że coś jest nie tak. Szczęście miałam w sobie, trzeba było je tylko odkopać. Gdy to zrobiłam okazało się, że nie ma znaczenia co dzieje się w koło mnie. Jestem szczęśliwa sama ze sobą, a to co na zewnątrz jest dopełnieniem tego stanu.

Był czas, kiedy cały świat był przeciwko mnie, kiedy to przez kogoś cierpiałam, kiedy to ktoś powodował, że się złościłam. To „za jakieś grzechy” spotykały mnie same nieprzyjemności i przykrości. To życie, los – wszystko – sprzysięgło się przeciwko mnie, żeby mi dokopać. To przez byłego faceta, który mnie zdradził cierpiałam z bólu, to przez szefową która byłą niepoczytalna nabawiłam się nerwicy, to przez koleżankę byłam zawiedziona, wściekła, oszukana, zdradzona….To inni mieli władzę nad moim życiem i moimi emocjami. Ja byłam tą biedną i nieszczęśliwa istotą, która na nic nie miała wpływu. To inni byli odpowiedzialni za mój stan, a nie ja! Przyszedł taki moment kiedy zrozumiałam, że wszystko co w moim życiu się wydarzyło było konsekwencją moich decyzji. I to ja byłam za te decyzje odpowiedzialna. To ja wybierałam relacje, pracę, mężczyzn. Nikt inny. Jednak tkwienie w świecie ofiar było bardzo wygodne. Dlaczego? Ponieważ wydawało mi się, że nie muszę być odpowiedzialna za swoje wybory. Zawsze winę mogłam zwalić na kogoś. Tylko że na samym końcu to ja cierpiałam, to ja płakałam po nocach, to ja czułam się fatalnie.

Dlatego postanowiłam to zmienić. Skoro to ja odpowiadam za to jak wygląda moje życie a byłam kupką nieszczęścia, to zakasałam rękawy i zaczęłam ogarniać ten cały bałagan jaki powstał. 30 lat nie sprzątnie się w jeden dzień. Jednak ta decyzja była najlepszą jaką świadomie podjęłam w swoim życiu.

Mając szczęście w sobie mogę się nim dzielić, tak jak miłością czy radością. Mając w sobie chęć do działania mogę zarazić tym innych. I gdy czasami pojawia się mój smutek, czy złość też się nimi dzielę, ale świadomie i uważnie. Nie projektuję i nie obarczam tymi emocjami innych. Nie mówię, że to przez kogoś jestem zła czy smutna. Za swoje emocje biorę odpowiedzialność – a to daje mi wolność.

Więc kiedy mi mówisz, że czegoś się nie da, że jest trudno, że szczęście czy miłość zależy od innych, że trudno rozmawiać, odpowiem tak: wszystko masz w sobie. I tę trudność, i szczęście, i miłość, i sposób na to jak rozmawiać z drugim człowiekiem. Jeśli tylko chcesz coś zmienić w swoim życiu to po prostu zrób to, tak jak potrafisz na tę chwilę. Zrób ten pierwszy kroczek do zmiany!