ŚWIAT JEST NIEBEZPIECZNY – z praktyki trenera

Martwiłam się, że ktoś okradnie dom w którym mieszkam, że ktoś ukradnie mi auto;
Martwiłam się, gdy ktoś bliski spóźniał się do domu z pracy – że coś mu się stało;
Martwiłam się, że jak będę jechać samochodem to ktoś we mnie wjedzie i spowoduje kraksę;
Bałam się, że idąc po mieście coś mi się stanie ? ktoś mnie napadnie, okradnie albo złamię sobie nogę;
Wciąż myślałam, że pracodawca, znajomi z pracy są przeciwko mnie;
Bałam się, że zwolnią mnie z pracy;
W życiu spotykał mnie tylko pech;
Bałam się, że coś złego mnie spotka;
Wciąż towarzyszył mi lęk o wszystko i o wszystkich?.

Takimi myślami można się potwornie zmęczyć. Nieustanne zamartwianie się o wszystko i o wszystkich, życie w lęku i napięciu powodowało że traciłam mnóstwo energii. Moja głowa wciąż była w stanie wiecznego zagrożenia. Musiałam przewidzieć co może się wydarzyć żeby temu zapobiec! Otoczenie twierdziło, że jestem taka rozsądna. A ja wszędzie widziałam zagrożenia. Długotrwały stres i napięcie powodowały, że ciało zaczynało słabnąć. 4 razy w roku byłam na antybiotyku, miałam bardzo silne nerwobóle w klatce piersiowej, wpadałam w tzw. dołki emocjonalne.

Prawda jest taka, że nasz świat jest bezpieczny. To ludzie stwarzają niebezpieczeństwa po przez swój brak uważności, brawurę, ryzyko, nieroztropność i wiele, wiele innych. Świat sam w sobie nie jest NIEBEZPIECZNY. Zatem skąd takie przekonanie u mnie? Skąd umysł znalazł taki program i próbował uchronić mnie przed śmiercią?
Dzieci od momentu narodzin, a także jeszcze w brzuszku mamy – aż do wieku około 7 lat nie mają świadomości. Co to oznacza? Wszystko co dziecko czerpie z otoczenia jest kodowane w umyśle bez wiedzy o zjawiskach wewnętrznych jakie w nim zachodzą takie jak np. własne procesy myślowe. To tak jak by wziąć białą kartkę i zacząć na niej zapisywać wszystko jak leci. Prawdopodobnie w tym okresie rozwoju, ale również późniejszym moja głowa wykombinowała sobie że ŚWIAT JEST NIEBEZPIECZNY i wiecznym zamartwianiem się uchroni mnie przed wyimaginowanymi zagrożeniami.
To nie jest tak, że umysł wziął sobie coś takiego ze świata bo mu się podobało. Umysł połączył jakieś fakty i wykombinował że takie program mentalny pozwoli mi przeżyć. Chciał dla mnie dobrze. I prawdopodobnie przez jakiś okres czasu ten program sprawdzał się doskonale. Tylko później było już gorzej. Program zaczął generować więcej strat niż zysków.
Zajmując się swoim umysłem znalazłam przekonanie, które powodowało całą tę gonitwę umysłu. ŚWIAT JEST NIEBEZPIECZNY! Metoda Ok! Może tak być!? umożliwiła mi w szybki sposób pozbyć się tego przekonania. Stało się to w trakcie jednej sesji.
Dziś wiem z całym przekonaniem że ŚWIAT JEST BEZPIECZNY. Ustała galopada myśli, ustało zamartwianie się, ustał lęk o jutro, ustały czarne wizje. Przyszedł spokój i zniknęło napięcie w jakim żyłam. Z umysłu został zdjęty filtr, który przysłaniał mi rzeczywistość. .Wcześniej doświadczałam codzienności po przez przysłonę pt: ŚWIAT JEST NIEBEZPIECZNY. Trzeba było bronić się lub być gotowym na ucieczkę. Dziś doświadczam życia w jego pełni, takim jakim jest naprawdę. Świat jest bezpieczny w całej swojej wspaniałości. Jeśli spotykam coś na swojej drodze traktuję to jako wyzwanie a nie zagrożenie. I to jest ta różnica, które powoduje że jest mi lżej, spokojniej i radośniej.