Nowe spojrzenie na mężczyznę

Wychowane w przeświadczeniu że na mężczyznę nie można liczyć, albo że trzeba brać od niego ile tylko dusza zapragnie bo on ma obowiązek dawać. Że mężczyzna musi dbać o dom i zapewniać byt całej rodzinie, lub że to dzieci, że zatrzymali się na poziomie 17-latka i że wciąż trzeba im o wszystkim przypominać i wymagać, bo sami nie podejmą inicjatywy. Dwie skrajności. Często słyszę od kobiet, które przychodzą do mnie na sesje indywidualne, że ciągle trzeba „go” pilnować, że zawodzi, że nie spełnia oczekiwań, że słaby, że mami-synek, że zdradza, że nie obecny w życiu rodzinnym, że jak dziecko, nieodpowiedzialny, niepoważny, że wszystko trzeba za niego robić…że normalnych facetów już nie ma, lub wszyscy zajęci. Nie widzą dobrych cech ani pozytywów. Z drugiej strony od mężczyzn słyszę, że kobieta jak bluszcz, że wysysa, że ma non stop żądania, oczekiwania, zachcianki ponad możliwości, że nie doceniają…że normalnych kobiet już nie ma, albo wszystkie zajęte.

Skąd się wziął taki brak zrozumienia obydwu płci? Przecież po jednej i drugiej stronie jest człowiek, z krwi i kości, który czuje, ma swoje marzenia, pragnienia, poczucie godności.

Żeby zrozumieć co się z nami dzieje warto cofnąć się do historii rodziny i tego co działo się w czasie wojen z pradziadkami, dziadkami. Jaki przekaz płynął z tamtego okresu. Gdzie byli mężczyźni w rodzinie – na wojnie? Czy wrócili do swoich rodzin? Czy wojna rozłączyła na dobre i nikt nie wiedział co się dzieje z pradziadkiem/dziadkiem? Również co działo się z kobietami. Z tamtego czasu idą do nas określone przekonania na temat mężczyzn i kobiet. Warto pochylić się czasami nad historią naszej rodziny żeby zrozumieć jaki wpływ na nasze prababki i babcie i dziadków miały wydarzenia tamtego okresu.

Pewne myśli, zachowania są przekazywane w spadku kolejnym pokoleniom. Popatrz na swój obecny  związek. Jaki jest? Czy po równo dajesz i bierzesz? Czy jednak jest tak, że dźwigasz wszystko na swoich barkach a Twój partner jest poza życiem rodzinnym i masz wrażenie, że jesteś ze wszystkim sama/sam. A może czujesz że tylko dajesz a druga strona bierze bez umiaru? Czy jesteś kobietą która zawsze i wszędzie daje sobie ze wszystkim radę i nie potrzebuje nikogo do pomocy? A może jesteś mężczyzną, którego przerażają kobiet samodzielne i niezależne? Co przekazali Ci rodzice, społeczeństwo, najbliższe otoczenie?

Popatrz na to co się dzieje z Tobą teraz. Czego się boisz w związku z męskim? Co powoduje w Tobie agresję czy strach w związku z mężczyzną? Dlaczego Twój związek wygląda właśnie tak, dlaczego przybrał taki kształt, stanowi taką a nie inną relację? Walczysz, uciekasz czy może zamrażasz się w działaniu?

Jestem przekonana, że już dość. Że wystarczy. Że czas ułożyć te relacje na nowo. Dziś żyjemy w bezpiecznych czasach. I nie ma potrzeby okazywania swojej siły lub tkwienia w krainie ofiar. Jest inna potrzeba – zrozumienia drugiej strony i pochylenia się nad wspólną szczerą rozmową. Już dość udawania, przybierania masek, twierdzenia, że mi nikt do szczęścia nie jest potrzebny z zaciętością i wrogością do świata. Spójrzmy na tego mężczyznę, który jest przed nami jak na człowieka – takiego jak my, który ma swoje strachy w głowie, który czasami chce nie być silny, który ma potrzebę czasami powiedzieć, że ma dość i zapłakać, który potrzebuje pochwały, miłości, zrozumienia, akceptacji, ciepła. To człowiek który, tak jak my woli rzeczową rozmowę niż kolejną awanturę, który pragnie być wolnym od presji ze strony rodziny i otoczenia. Spójrzmy na niego jak na partnera, przyjaciela, bratnią duszę. To nie jest Twój wróg. Tak wiele wymagamy od mężczyzn. A czy wobec siebie też jesteśmy aż tak wymagające? Czy same dajemy to czego oczekujemy, że dadzą nam mężczyźni?

Z mojego domu rodzinnego oraz z otoczenia wyniosłam przekonania, że na mężczyznach nie można polegać,bo zawodzą, że trzeba być silną, dawać sobie radę w każdej sytuacji, że trzeba być zaradną kobietą i jeśli liczyć to tylko na siebie. I z jednej strony te przekonania pozwoliły mi na to, aby nie uzależniać się od mężczyzn, dawać sobie radę w życiu, być przedsiębiorczą. Jednak jest i druga strona medalu. W moim życiu pojawiali się mężczyźni, którzy utwierdzali mnie w moich przekonaniach. Spotykałam tych, na których nie mogłam polegać, którzy byli słabi i nie zaradni życiowo. Tylko czy na pewno?

Ze względu na silny program nie widziałam ich zalet, ani tego co robili w życiu, jacy byli naprawdę. Moja głowa widziała tylko i wyłącznie to co chciała, aby potwierdzić swoje przekonanie. Patrzyłam przez przysłonę nie widząc prawdy o sobie i o nich.

Dziś po przepracowaniu obrazu mężczyzny w moim życiu i przekonań z tym związanych, mam obok siebie człowieka, z którym tworzę związek oparty na przyjaźni, zrozumieniu, miłości i akceptacji. Otrzymuję wsparcie na każdym poziomie i takie samo daję. Jest równowaga w dawaniu i braniu. Jest spokój. Widzę go w całości – takim jakim jest naprawdę. W pełni akceptuję jego życie, rodzinę. W odpowiedzi mam taką samą akceptację. Aby dotrzeć do tego miejsca w moim życiu wymagało  to ode mnie zrozumienia, że po drugiej stronie jest człowiek – taki jak ja, który ma obawy, swoje troski, zmartwienia ale również  radości, poczucie humoru i pragnienia.

Kochane Kobiety – w Dniu Kobiet zróbmy sobie prezent. Spójrzmy na mężczyzn, którzy są obok nas przez pryzmat pokoju. Tak – pokoju, a nie ciągłej walki o przetrwanie i udowadnianie sobie wzajemnie kto ma więcej siły i racji. Tak jak Ty – Wspaniała Kobieto – obok Ciebie jest Wspaniały Mężczyzna, który chce być traktowany z należytym szacunkiem, godnością i miłością. Powiem wprost – przestańmy kastrować mężczyzn! Dajmy im przestrzeń na to, aby byli dla nas równorzędnymi partnerami. Dajmy sobie wzajemnie wsparcie, przyjaźń, zrozumienie, akceptację, poczucie bycia ważnym, szacunek. Dajmy od siebie to co same chciałybyśmy otrzymać w zamian.