Jak się ma Twoja kobiecość?

Czym jest dla Ciebie kobiecość? Co ją określa? Jak się manifestuje? Akceptujesz ją w sobie? Jest pięknem i dobrem? Miłością, czułością, dobrocią, ciepłem, troską? Czy dla Ciebie to cud, który pielęgnujesz w sobie każdego dnia? A może jest dla Ciebie przykrym doświadczeniem? Wstydem? Tematem tabu? Comiesięcznym bólem określanym słowami ?ciota?, ?okres?, ?brudna?, ?nieczysta?, ?niedysponowana??  Jak to jest u Ciebie?

Niestety jeszcze dziś ? w XXI wieku ? temat kobiecości i jej esencji jest pomijany, jest obiektem żartów wśród mężczyzn. Kobiety przedstawiane są jako histeryczki, te co wciąż zmieniają zdanie, są niestabilne emocjonalne, mają okres, marudzą, są nieznośne i humorzaste gdy mają PSM, mniej zarabiają, wychowując dzieci w domu ? nic nie robią, są traktowane przedmiotowo?można by wymieniać bardzo długo?

A my same jak podchodzimy do swojej kobiecości? Wciąż w wielu domach nieświadomie przekazujemy sobie niezbyt pozytywny obraz. Spójrz sama na to co się działo u Ciebie. Jaki ?wzór? kobiecości dostałaś od swojej mamy? Czy była to kobiecość oparta na wsparciu ze strony taty? Czy było tam partnerstwo, przyjaźń, zrozumienie? Czy mama pozwalała sobie przyjąć pomoc od taty? Czy tata był w domu? A może mama brała wszystko na swoje barki, wciąż narzekała, było jej ciężko? Może nie miała wsparcia, była sama? A może nie umiała przyjąć pomocy od mężczyzny z którym była? Ile rodzin tyle historii?.

Dziś kiedy boleśnie przechodzimy miesiączkę mamy wyryte w głowie, że tak musi być. Wiele z nas nie wie lub nawet nie pamięta jak to jest przejść okres bez bólu. Że to fizjologia, że weźmiesz tabletkę i przestanie boleć. W końcu jesteś kobietą ? masz być silna. Ból jaki kobiety przeżywają co miesiąc jest sprowadzany do czegoś zbędnego. To coś co jest niepotrzebne, mało komfortowe i ogranicza kobiety w pracy, w codziennym życiu. Krew miesięczna jest dużym dyskomfortem. Po dziś dzień spotykam się z przekonaniem, że kobieta podczas menstruacji nie powinna piec ciast ?ponieważ wyjdzie zakalec. Jakie jeszcze niewspierające przekonania tkwią w naszych umysłach?

Okazuje, się że okres nie musi boleć?. Zawsze ból zwraca naszą uwagę na coś ważnego co akurat dzieje się w naszym ciele. W taki sposób właśnie nasze ciało komunikuje się z nami. W jaki inny sposób miałoby nam powiedzieć o chorobie, o zębie który właśnie się popsuł, o urazie, skaleczeniu, złamaniu? Patrząc na człowieka holistycznie można zobaczyć te niesamowite połączenia pomiędzy naszym umysłem, stanem psychicznym a ciałem.

Zatem czemu nasz okres nas boli?

Po pierwsze: wzór kobiecości wyniesiony z domu

Jeśli dostałyśmy z domu taki wzorzec : kobiecość jest trudna, obarczona ciężką pracą, brakiem wsparcia, samotnością, łzami, cierpieniem itp. ? okres będzie bolał. Taki wzorzec sprowadza się do tego że gdy osiągniemy dojrzałość nie akceptujemy tego i nie chcemy tego. Nie mówię tu o poziomie świadomym. Wszelkie wzorce jakie obserwujemy i wynosimy z domu rodzinnego zapisuje się w podświadomości. Mózg łączy A+B = C. Zatem skoro w Twoim ciele nie ma zgody na ?obraz kobiecości? zapisany w podświadomości ? to boli.

Po drugie: życie w pędzie i pośpiechu

Wciąż gonimy, zdobywamy, opiekujemy się innymi, pracujemy, staramy się, ogarniamy, trenujemy, jesteśmy na dietach lub nie, martwimy się, matkujemy, jesteśmy żonami, narzeczonymi, samotne lub wciąż w tłumie. Nadchodzi ten dzień. I boli?

A co zrobiłaś dla siebie na tydzień przed okresem? Czy zaopiekowałaś się sobą w tym pędzie? Czy znalazłaś czas na wsłuchanie się w siebie? W swoje ciało? Czy po pracy znalazłaś czas na choćby półgodziny pod kocem, z dobrą książką i przy świetle świecy? Czy poprosiłaś swojego partnera o pomoc? Czy zaopiekowałaś się sobą gdy nadszedł czas tzw. napięcia przedmiesiączkowego? Czy może jednak zwaliłaś winę na hormony i złościłaś się na innych?

Ciało w przepiękny sposób komunikuje się z nami. Na około  tydzień przed pierwszym dniem miesiączki wchodzimy w tzw. czas napięcia. Większość z nas to zna. To właśnie czas kiedy należy się sobą czule i z miłością zaopiekować. Pobyć choć trochę ze sobą w wyciszeniu. Przygotować się do oczyszczenia jakie za chwile nadejdzie. Niestety z pośpiechu zapominamy o tym, zaniedbujemy ten obszar naszego życia. Stres i bieg w jakim żyjemy odbija się potem właśnie w tych dniach ? boli.

Po trzecie: niewłaściwe odżywianie

Specjalnie nie będę tutaj używała słowa dieta ? gdyż w większości z nas kojarzy się z odchudzaniem i rygorem. Odpowiednie odżywianie ? czyli to co wybierasz i wkładasz na swój talerz ma kolosalny wpływ na przebieg Twojej miesiączki i czy jest bolesna czy też nie. Nadmiar żywności wysoko-przetworzonej  oraz pożywienie ubogie w składniki odżywcze powoduje podwyższenie poziomu cukru we krwi, co w następstwie skutkuje wzmożoną produkcją związków odpowiedzialnych za stany zapalne w organizmie. Również zbyt duża ilość nabiału w codziennym odżywianiu może wpływać na bolesność miesiączki.

Warto zadbać również o tę część naszego życia i rozważnie podejść do tematu. Ktoś może powiedzieć ? nie mam na to czasu. Ale pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż ciało z tego co zjadamy pobiera budulec dla komórek, zatem warto wybierać to co nam służy i z czego ciało będzie czerpało największe korzyści.

Po czwarte: brak ruch

Życie to ruch. Umiarkowany ruch działa przeciwbólowo. Ruch pomaga pozbyć się toksyn z organizmu, rozładowuje stres, wspomaga regenerację komórkową, organizm jest lepiej dotleniony, stawy, mięśnie i powięzi bardziej elastyczne. Spacery, taniec brzucha, hula, pilates, joga?.możliwości dziś jest bardzo wiele. Sprawdź jak Twoje ciało chce się ruszać! Tak naprawdę nie potrzeba wiele ? wystarczy 20 minut dziennie. Zadbaj o swoją elastyczność ale również o rozluźnienie napięć które pojawiają się w ciągu całego dnia. Te wszystkie napięcia jakie mamy, a którymi nie zajmiemy się zawczasu kumulują się w postaci bólu miesiączkowego.

Również seks jest bardzo dobrą formą ruchu 🙂 Seks pięknie rozluźnia mięśnie miednicy. A orgazm jest bardzo silnym i naturalnym środkiem przeciwbólowym 🙂

Po piąte: brak miłości do siebie samej, swojej miednicy i brzuszka

Spójrz na siebie i powiedz czy akceptujesz sama siebie, swoje wady, niedoskonałości? A jak podchodzisz do swojej miednicy? Lubisz ją, kochasz to co się w niej dzieje co miesiąc? A jak sprawy się mają z Twoim brzuszkiem? Jest krągły i wystający a Ty wciąż karcisz go za to ? A może wylewasz siódme poty na siłowni po to żeby osiągnąć płaski brzuch jak z okładki magazynu fit?

Niestety wszystko co do nas dociera z mediów buduje jeden przekaz ? ból nie jest mile widziany. Tak jak napisałam wcześniej ? za pomocą bólu nasz organizm komunikuje się z nami. A co mówią do nas reklamy: ból ogranicza, nie pozwala realizować się w życiu, biegać na randki. Krew miesięczna jest powodem do wstydu, to coś co trzeba ukrywać przed mężczyznami, przeszkadza w dobrej zabawie. W końcu mamy być wciąż uśmiechnięte i w dobrej kondycji.

Twoje ciało mówi do Ciebie. Wyraźnie i konkretnie. A co my robimy w takich momentach ? ? sięgamy po tabletkę bo nie chcemy żeby bolało. To trochę tak jakby przyszedł do Ciebie ktoś kogo kochasz z wizytą i zatrzasnęłabyś mu drzwi przed nosem z wielkim hukiem : nie chcę Cię tu widzieć!

A to nasza esencja kobiecości?nie akceptujemy jej, nie chcemy żeby mówiła do nas bólem wtedy gdy akurat mamy ważną rozmowę, randkę, jesteśmy na siłowni. To nie jest wada lub niedoskonałość ? to najważniejsza część nas –  kobiet! A my wciąż spychamy ją na margines i nie akceptujemy?..więc boli.

Dodatkowo dorzuca się do tego kult smukłego ciała i płaskiego brzucha. Nie mam nic przeciwko zdrowemu podejściu do ruchu i sportu. I jeśli dziewczynom udaje się osiągnąć piękną sylwetkę zachowując przy tym pełną akceptację dla swoich niedoskonałości ? to nie mam nic naprzeciw. Mam na myśli ten moment kiedy nie akceptujemy siebie zupełnie i dążymy do tej perfekcji drogami, które niekoniecznie przynoszą korzyści nam i naszym wewnętrznym organom. Niestety media hołdują pięknym i szczupłym. Okrągłe brzuszki, które są naszym naturalnym stanem ale też oznaką kobiecości są nie akceptowalne w świecie mody, telewizji czy internetu.

Brak akceptacji swojej kobiecości, ciała, tego że nie jesteśmy perfekcyjne, traumy, przykre doświadczenia? to wszystko boli. Nie chcemy słuchać ciała, nie chcemy nic robić z tymi przekonaniami które w nas, z tym co nas nie wspiera. Nie chcemy przyjąć samych siebie takimi jakie jesteśmy ? z całym pakietem wad i niedociągnięć, głupot jakie się kiedyś popełniło, słabościami. Walczymy same ze sobą chcąc być perfekcyjnymi i osiągać wciąż coraz to lepsza wersję siebie. Zapominamy o sobie na rzecz innych, poświęcamy każda minutę w pracy, rodzinie , przyjaciołom a dla nas już brakuje sił. Chcemy wierzyć w to ,że gdy weźmiemy tabletkę odzyskamy wigor i energię. Będziemy mieć sił za 100 osób. Gonimy za perfekcjonizmem tak naprawdę nigdy go nie osiągając. A gdy ciało zaczyna do nas mówić i prosić o wysłuchanie zatykamy mu usta tabletką przeciwbólową i pędzimy dalej zdobywać świat?.

 

A gdyby tak wysłuchać tego co ma nam do powiedzenia? I rozpocząć z nim dialog? Otworzyć się na współpracę opartą na miłości i zrozumieniu? Jak by to było?